„Dubler” Roberta A. Heinleina to książka, która na pierwszy
rzut oka wygląda jak lekka, sensacyjna science fiction, ale bardzo szybko
okazuje się czymś znacznie poważniejszym. Pod warstwą intrygi i futurystycznej
otoczki kryją się pytania o władzę, odpowiedzialność i to, jaką cenę musi
zapłacić zwykły człowiek, gdy zostanie wciągnięty w wielką politykę. Dodam
tylko że to dla mnie już piąte spotkanie z twórczością Heinleina.
Akcja powieści rozgrywa się w roku 2100. Lawrence Smythe to
przeciętny aktor, jeden z tych ludzi, którzy wciąż wierzą, że „ta jedna rola”
odmieni ich życie. Los – a raczej polityczna intryga o międzyplanetarnej skali
– daje mu taką szansę, choć w formie, której z pewnością się nie spodziewał. Po
porwaniu charyzmatycznego lidera opozycji, Johna Bonefortea, Lawrence zostaje
zmuszony do wcielenia się w jego rolę i tymczasowego zastąpienia go podczas
kluczowego wydarzenia politycznego. Stawką jest zachowanie pokoju między Ziemią
i Marsem.
Heinlein sprawnie łączy tu political thriller z science
fiction. Intryga rozwija się powoli, a uwaga czytelnika skupia się na głównym
bohaterze, który musi grać polityka, wiedząc, że jeden fałszywy gest lub źle
dobrane słowo mogą mieć katastrofalne konsekwencje. Forma pierwszoosobowego
pamiętnika dodatkowo wzmacnia to wrażenie – czytelnik niemal cały czas tkwi w
głowie Lawrencea i obserwuje wszystkie wydarzenia jego oczami.
Czytając „Dublera”, trudno było mi uciec od skojarzenia z
„Karierą Nikodema Dyzmy” – oczywiście w wersji science fiction i po
amerykańsku. Motyw człowieka z przypadku, który dzięki splotowi okoliczności
trafia na sam szczyt politycznej gry, jest tu wyraźnie obecny i stanowi jedno z
ciekawszych źródeł interpretacji powieści.
Nie jest to jednak książka pozbawiona słabszych punktów. Z
pewnym niedosytem przyjąłem fakt, że Heinlein nie rozwinął szerzej rywalizacji
politycznej pomiędzy Partią Ekspansjonistyczną a Partią Ludzkości. Potencjał
tego konfliktu jest ogromny, a przedstawione zostaje on raczej szkicowo, jako
tło dla losów Lawrence’a, niż jako pełnoprawny temat analizy politycznej.
Również język powieści nie porywa – jest poprawny, chwilami surowy, ale daleki
od literackiego rozmachu znanego z najlepszych utworów autora.
Na koniec warto wspomnieć o stronie edytorskiej. Wydanie
pozostawia wiele do życzenia: drobna czcionka i bardzo małe odstępy między
wierszami znacząco obniżają komfort lektury, co przy książce wymagającej
skupienia jest odczuwalne.
Mimo tych zastrzeżeń „Dubler” to powieść, którą zdecydowanie
warto poznać – szczególnie jeśli ktoś interesuje się literaturą science fiction
zahaczającą o politykę i mechanizmy władzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz