"Łzy niewiernego" autorstwa Izy Ryżek to książka, która nie próbuje imponować
rozbudowanym światem, ani klasycznym rozmachem fantasy/science-fiction – zamiast tego skupia się
na bohaterach postawionych pod ścianą i na wyborach, które niszczą, odbierają godność, dalekie są od honorowych rozwiązań. Autorka prowadzi czytelnika przez historię Varrena, który w
desperackiej próbie ocalenia Averyn oddaje swoje życie w ręce totalitarnego państwa,
zostając jednym z jego najlepszych żołnierzy. To nie jest książka o bohaterstwie. To
książka o przetrwaniu w świecie, który niszczy wszystkich – ofiary i katów.
Akademia wojskowa pokazana jest jako miejsce systemowej deprawacji: przemoc,
narkotyki, ciągłe intrygi, kumoterstwo, bezkarność oficerów. Szkoda jednak, że sam obraz państwa i wojny
pozostaje w tle – kontekst polityczny mógłby być bogatszy. Najmocniejszą stroną powieści są relacje
między bohaterami. Varren i Averyn tworzą emocjonalne centrum fabuły – jego
obsesja, by ją ocalić nawet wbrew jej woli. Równie ciekawy jest kontrast między Aurorą i Livią: pierwsza
symbolizuje resztki normalności i ciepła, druga – świat donosów, spisków i
przemocy. Interesujący, choć zbyt słabo rozwinięty,
jest motyw wszczepianych „serc” oraz magii, która pozostaje raczej tłem niż
realną siłą fabularną. Podobnie tempo – Ryżek stawia bardziej na analizę emocji
niż na dynamikę wydarzeń, co nie każdemu przypadnie do gustu. Styl jest solidny, choć ciężki – gęsty i
poważny, dobrze oddający klimat świata, ale momentami męczący. Łzy niewiernego to udane połączenie low
fantasy i dystopii: świata, w którym magia nie ratuje, a największym
zagrożeniem jest sam system. To książka niewygodna, ale właśnie dlatego zostaje
w pamięci.