Jeff VanderMeer, Anihilacja, recenzja

 

Jeff VanderMeer, Anihilacja, recenzja

Autor: Jeff VanderMeer
Tytuł: Anihilacja
Cykl: Southern Reach (tom 1)
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2014
Liczba stron: 232
Moja ocena: 4/10

„Anihilacja” Jeffa VanderMeera to pierwszy tom cyklu „Southern Reach”, który zabiera czytelników do tajemniczej Strefy X w Stanach Zjednoczonych. Jest to odizolowany od świata obszar, na którym występują przedziwne anomalie, a wszelkie próby jego zbadania kończyły się tragicznie. Przyznam, że sam pomysł na historię bardzo mi się spodobał. Lubię motyw zakazanych miejsc ( a la Zona), skrywających niebezpieczne mutacje, dlatego spodziewałem się ciekawej i trzymającej w napięciu opowieści. Niestety, rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Fabuła książki koncentruje się na dwunastej ekspedycji badawczej wysłanej do Strefy X. W jej skład wchodzą cztery kobiety: biolog, psycholog, antropolog i geodeta. Ich zadaniem jest zebranie jak największej ilości danych o strefie. Na miejscu odkrywają świat, w którym przyroda stopniowo pochłania pozostałości ludzkiej cywilizacji, a organizmy ulegają dziwnym przemianom. Szczególne zainteresowanie badaczek wzbudza tajemnicza konstrukcja, nazywana przez główną bohaterkę wieżą, choć zamiast wznosić się ku górze, prowadzi głęboko pod ziemię. Muszę przyznać, że początkowo byłem bardzo ciekawy, w jakim kierunku rozwinie się fabuła. Motyw tajemniczej strefy, do której dostęp jest pilnie strzeżony, nie jest oczywiście niczym nowym. Podobne pomysły pojawiały się już wielokrotnie w literaturze, filmach czy grach komputerowych. Problem w tym, że Jeff VanderMeer, moim zdaniem, kompletnie nie wykorzystał potencjału stworzonego przez siebie świata.
Największą wadą książki jest dla mnie jej fabuła, a właściwie brak ciekawych wydarzeń. Przez większość czasu miałem wrażenie, że niewiele się dzieje. Bohaterki przemieszczają się po Strefie X, obserwują otoczenie, prowadzą rozmowy i próbują zrozumieć zachodzące wokół nich zjawiska. Wszystko to zostało jednak przedstawione w sposób, który zwyczajnie mnie nudził. Brakowało mi zaskakujących zwrotów akcji, ciekawych odkryć i wydarzeń, które zachęcałyby do dalszego czytania. Nie pomaga również styl pisarski autora, który okazał się dla mnie wyjątkowo ciężki. VanderMeer poświęca mnóstwo miejsca opisom otoczenia, przemyśleniom głównej bohaterki i rozważaniom, które nie zawsze wnosiły coś interesującego do historii. W efekcie książkę czytało mi się bardzo źle. Co ciekawe, „Anihilacja” liczy niewiele ponad 200 stron, a mimo to jej ukończenie zajęło mi tydzień.
Kolejnym rozczarowaniem okazały się bohaterki. Niestety, żadna z nich nie wzbudziła mojego większego zainteresowania. Są mało wyraziste i właściwie trudno powiedzieć o nich coś więcej. Nawet główna bohaterka, biolog, z której perspektywy poznajemy całą historię, pozostawała mi całkowicie obojętna. Autor próbuje przybliżyć nam jej przeszłość, relacje z mężem oraz motywacje, jednak nie sprawiło to, abym zaczął się z nią utożsamiać. Nie przejmowałem się jej losem i właściwie było mi wszystko jedno, co się z nią stanie.
Osobną kwestią jest sama Strefa X, która miała być największą atrakcją powieści. Spodziewałem się miejsca niebezpiecznego, pełnego tajemnic i zagrożeń, gdzie za każdym drzewem lub pod powierzchnią ziemi może czaić się coś przerażającego. Tymczasem otrzymałem przede wszystkim opisy dzikiej przyrody, opuszczonych budynków i dziwnych zjawisk, które bardziej mnie zastanawiały, niż budziły strach.
Warto również wspomnieć, że w 2018 roku powstała ekranizacja „Anihilacji”. Film spodobał mi się znacznie bardziej niż książka.
Podsumowując, „Anihilacja” Jeffa VanderMeera okazała się dla mnie jednym z większych czytelniczych rozczarowań. Nudna fabuła, ciężki styl pisarski, nijakie bohaterki i praktycznie niewykorzystany potencjał Strefy X sprawiły, że przez większość czasu zwyczajnie męczyłem się podczas lektury. Być może osoby lubiące powolne, pełne niedopowiedzeń historie odnajdą w tej książce coś dla siebie. Ja jednak zdecydowanie do nich nie należę. „Anihilacja” jest pierwszym tomem cyklu „Southern Reach”, ale po jej przeczytaniu nie mam najmniejszej ochoty sięgać po kontynuację.