Paweł Lukas, Boskie więzienie. Loch, recenzja

Paweł Lukas, Boskie więzienie. Loch, recenzja

Autor: Paweł Lukas
Tytuł: Boskie więzienie. Loch
Wydawnictwo: Drageus Publishing House
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 513
Moja ocena 10/10


Są takie książki, które od pierwszych stron wciągają bez reszty. „Boskie więzienie. Loch” Pawła Lukasa to właśnie jedna z nich – dynamiczna, mroczna i zaskakująca od której trudno się oderwać.
Jako fan klasycznych RPG w duchu Gothica czy The Elder Scrolls poczułem się tu jak w domu. Zaczynamy jako więzień. Jest propozycja nie do odrzucenia. Jest brutalny świat, którego zasady trzeba pojąć, by przeżyć. Aleks Kwiecień budzi się w mrocznym Babilonie, nad którym góruje monumentalne Yggdrasil. W jego wnętrzu znajduje się Loch – stu­piętrowa, śmiercionośna konstrukcja, którą Eksploratorzy przemierzają w zamian za spełnienie życzenia.
Pomysł z klasami postaci (Mysz, Królik, Kot, Sęp, Wilk, Niedźwiedź, Lew) zdobywaniem punktów doświadczenia, rozwojem umiejętności i bossami działa znakomicie, mnie wciągnęło natychmiast.
Ogromnym atutem książki jest międzynarodowa i międzyepokowa obsada. Bohaterowie pochodzą z Polski, Niemiec, Rosji, Słowacji, Anglii, Francji, Japonii, Ameryki i wielu innych krajów – a także z różnych epok i równoległych światów. Zderzenie mentalności i doświadczeń tworzy fascynującą mieszankę. Lukas sprawnie łączy fantasy z mitologią nordycką, grecką i Stary testament, dodając nutę grozy i science fiction. Walki z potworami – od krwiożerczych szczurów po przerażającego Szczurołaka – mają ciężar i klimat. Gdy w drużynie pojawia się sabotażysta, napięcie rośnie do granic możliwości.
Największą siłą powieści są jednak bohaterowie. Aleks przechodzi wiarygodną drogę od zagubionego chłopaka do kogoś, kto zaczyna rozumieć mechanizmy rządzące Lochem. Olaf Reichet, szef Cerbera, intryguje niejasnymi motywacjami i bezwzględnością. Lukrecja przyciąga tajemnicą, Jasper Jones przeraża czystym szaleństwem, a Zara Vaker – w moim odczuciu najciekawsza postać – łączy bezwzględność stratega z wewnętrznym zagubieniem. Każda z tych postaci ma własne cele, marzenia i demony.
Do tego dochodzą twisty, które naprawdę wywracają fabułę do góry nogami. Kilka razy byłem pewien, że wiem, dokąd to zmierza – i za każdym razem autor udowadniał mi, że się mylę. Akcja galopuje od pierwszej do ostatniej strony. Nie było tu fragmentu, który by mnie nużył.
Owszem, można znaleźć drobne błędy redaktorskie, ale przy pierwszym wydaniu jestem w stanie je wybaczyć – zwłaszcza przy tak ambitnym projekcie.
„Boskie więzienie. Loch” to mroczne fantasy z RPG-owym sercem, świetnym pomysłem i wciągającą realizacją. Jeśli kolejna część byłaby już dostępna, bez wahania sięgnąłbym po nią od razu.