Obscura, tom 1, recenzja

Obscura, tom 1, recenzja


Autor: Bartłomiej Fitas, Michał Pleskacz, Piotr Barej, Jakub Gańko, Przemysław Cichoń, Agata Poważyńska, Agnieszka Biskup, Dagmara Adwentowska, Patrycja Żurek, Adrian Konopka, Anita Kurowska, Bartłomiej Grubich, Piotr T. Dudek, Katarzyna Sikora-Borowiecka, Damian Cieślik, Grzegorz Kopiec

Tytuł: Obscura
tom: 1
Wydawnictwo: Phantom Books Horror
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 326
Moja ocena 7/10


Antologia „Obscura. Tom 1” od dłuższego czasu kurzyła mi się na półce. W końcu przyszedł jednak dzień, kiedy postanowiłem po nią sięgnąć – i był to całkiem dobry wybór.
Książka składa się z szesnastu opowiadań grozy napisanych przez różnych autorów. Już po kilku tekstach widać, że twórcy podeszli do tematu w bardzo różny sposób. Znajdziemy tu zarówno bardziej subtelną, klimatyczną grozę, jak i opowiadania ocierające się o body horror czy nawet momentami o gore. Historie poruszają wiele tematów, jednak nie chcę zdradzać szczegółów, żeby nie psuć nikomu przyjemności z odkrywania ich samodzielnie.
Najbardziej zapadły mi w pamięć trzy opowiadania: „Bądź moim przyjacielem” Piotra Bareja, „Czerwone korale” Anity Kurowskiej oraz „Miasteczko porzuconych nadziei” Grzegorza Kopca. Każde z nich buduje niepokojący klimat na swój własny sposób i pokazuje, jak różnorodna potrafi być literacka groza.
W przypadku części autorów było to moje pierwsze spotkanie z ich twórczością i myślę, że nie ostatnie. Antologie mają tę zaletę, że pozwalają poznać wielu pisarzy naraz – i „Obscura” dobrze spełnia tę rolę.
Nie wszystkie opowiadania zapadły mi w pamięć w równym stopniu, ale całość czytało się przyjemnie. To zbiór, który może zainteresować zarówno osoby już lubiące grozę, jak i tych, którzy dopiero chcą rozpocząć swoją przygodę z tym gatunkiem.

Autorzy i opowiadania w tomie:


Bartłomiej Fitas – Echo zza grobu
Michał Pleskacz – Mój ojciec nekromaniak
Piotr Barej – Bądź moim przyjacielem
Jakub Gańko – Serce wieloryba
Przemysław Cichoń – Smród nad wysypiskiem
Agata Poważyńska – Ślepnę
Agnieszka Biskup – Mięso
Dagmara Adwentowska – Ocet czterech złodziei
Patrycja Żurek – Swoją własną bronią
Adrian Konopka – Przysmak
Anita Kurowska – Czerwone korale
Bartłomiej Grubich – Tramwajem numer sześć wjechałem na pętlę
Piotr T. Dudek – Nieznośny ciężar bytu
Katarzyna Sikora-Borowiecka – Szczyt
Damian Cieślik – Cykl robaka
Grzegorz Kopiec – Miasteczko porzuconych nadziei


„Obscura. Tom 1” to ciekawa antologia, która pokazuje, jak szerokim i różnorodnym gatunkiem jest literacka groza. Jeśli lubicie krótkie, mroczne historie – warto dać jej szansę.

Dan Simmons, Pieśń bogini Kali, recenzja

Dan Simmons, Pieśń bogini Kali, recenzja


 Autor: Dan Simmons
Tytuł: Pieśń bogini Kali
Wydawnictwo: Vesper
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 290
Moja ocena 7/10


Akcja powieści przenosi czytelnika do Kalkuty lat 70. XX wieku. To miasto przedstawione jest jako ogromne, duszne i przytłaczające miejsce, pełne kontrastów. Z jednej strony fascynuje swoją historią, z drugiej przeraża biedą, chorobami i codziennym cierpieniem mieszkańców.
Głównym bohaterem jest
Robert Luczak, Amerykanin polskiego pochodzenia, który przyjeżdża do Kalkuty razem z żoną Amritą i małą córeczką Wiktorią. Jako wysłannik amerykańskiego czasopisma literackiego ma zdobyć prawa do publikacji nowego poematu słynnego indyjskiego poety – M. Dasa. Problem w tym, że poeta od kilku lat uznawany jest za zmarłego. Poszukiwania szybko prowadzą Luczaka w sam środek niebezpiecznej intrygi związanej z wyznawcami krwawej bogini Kali.
To moje czwarte spotkanie z twórczością Dana Simmonsa. Wcześniej czytałem znakomity „Terror”, dość przeciętnego „Hyperiona” oraz bardzo słabą „Abominację”. Z tego powodu do „Pieśni bogini Kali” podszedłem z umiarkowanym optymizmem i ciekawością, jak wypadnie debiutancka powieść autora.
Powieść napisana jest w formie wspomnień głównego bohatera. Już na początku Luczak stwierdza, że po wydarzeniach, których był świadkiem, Kalkuta powinna zostać zniszczona w atomowej pożodze. Taki wstęp od razu budzi ciekawość i sprawia, że trudno odłożyć książkę na bok.
Dan Simmons sporo miejsca poświęca opisowi miasta, jego mieszkańców oraz lokalnej kultury. Nie unika przy tym mocnych scen i brutalnych obrazów codzienności. Opisy biedy i przemocy potrafią być naprawdę poruszające, a jednocześnie pokazują, jak skomplikowane jest życie w świecie zdominowanym przez tradycję i system kastowy.
Obok tego rozwija się historia rodziny Luczaków i wątek nadprzyrodzony. Mam jednak wrażenie, że elementy grozy mogłyby być nieco bardziej dopracowane. Brakowało mi momentami większej tajemnicy, bo część rzeczy zostaje ujawniona zbyt szybko. Również zakończenie wydaje się trochę zbyt długie.
Mimo tych drobnych zastrzeżeń „Pieśń bogini Kali” to ciekawa i klimatyczna powieść. Szczególnie warto docenić fakt, że jak na debiut Simmons wykonał dużą pracę, aby wiarygodnie przedstawić realia Indii i atmosferę Kalkuty. To książka, która potrafi wciągnąć i na długo zostawia czytelnika z niepokojącymi obrazami w głowie.

Paweł Famus, Zemścior, recenzja

Paweł Famus, Zemścior, recenzja


 Autor: Paweł Famus
Tytuł: Zemścior
Cykl: Szczynściorz, tom 2
Wydawnictwo: Selfpublishing
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 352
Moja ocena 8/10

„Zemścior” Pawła Famusa to druga odsłona cyklu "Szczynściorz", utrzymanego w konwencji urban fantasy. To książka, która od początku stawia na tempo i przygodę i sporą dawkę humoru
Spokój świata magów zostaje brutalnie przerwany. Planowany przed wiekami koniec świata ma nastąpić… za kilka dni. Czasu jest niewiele, a w samym środku wydarzeń znajduje się stary mag Zemścior. Szybko wychodzi na jaw, że nie tylko on próbuje odkryć przyczynę naruszenia osnowy magii. Śledztwo prowadzi bohaterów przez Europę – od Barcelony po Stambuł.
Na duży plus zasługuje świat przedstawiony. Autor konsekwentnie rozwija system magii: mamy magię głównego nurtu, żywiołów, zakazaną, a także nowoczesne techniki i potężne artefakty, które potrafią realnie zmienić bieg wydarzeń. To wszystko jest podane w przystępny sposób – bez zbędnych wykładów, raczej w trakcie akcji niż obok niej.
Na duży plus zasługuje wizja świata stworzona przez autora. To świat bogaty i barwny, pełen niespodzianek, cudów oraz magii. Największą siłą „Zemściora” pozostają jednak bohaterowie, a nowe postacie wypadają naprawdę bardzo dobrze.
Ewiwa – zmiennokształtna – to bohaterka z ogromnym potencjałem i zdecydowanie taka, której historię chciałoby się poznać głębiej w kolejnych tomach. Aurelia, elfka „śpiewająca do kotleta”, wnosi do powieści sporo humoru i luzu. Marcjusz, potężny mag z Barcelony, mimo swojej siły nie jest wolny od wpadek, co czyni go postacią bardziej ludzką. Po drugiej stronie stoi Semiran – wyrazisty czarny charakter, brutalny, bezwzględny i nienawykły do półśrodków. To antagonista, którego warto zapamiętać.
Książkę czytało mi się całkiem nieźle. Akcja pędzi do przodu, dużo się dzieje i nie ma miejsca na dłużyzny ani niepotrzebne przestoje. Autor wyraźnie stawia na dynamikę i przygodę – i ten zabieg się sprawdza. Dodatkowym atutem są elementy humorystyczne, które skutecznie rozładowują napięcie i nadają historii lekkości.
„Zemścior” to solidna i wciągająca kontynuacja serii Szczęściarz. Dla fanów urban fantasy, szybkiej akcji oraz barwnych bohaterów jest to pozycja zdecydowanie warta uwagi. Jeśli pierwszy tom przypadł Wam do gustu, tutaj bez problemu poczujecie się jak w domu.


Przemysław Budziński, Agonia Bursztynowych Ważek, recenzja

Przemysław Budziński, Agonia Bursztynowych Ważek, recenzja

Autor: Przemysław Budziński
Tytuł: Agonia Bursztynowych Ważek
Wydawnictwo: Abyssos
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 185
Moja ocena 10/10

W przypadku "Agonia bursztynowych ważek" Przemysława Budzińskiego naprawdę trudno nie mówić o czymś więcej niż tylko „dobrej książce”. To jest literackie wydarzenie – mroczne, bezkompromisowe, chwilami mocne aż do bólu, a przy tym niezwykle prawdziwe w opowieści o człowieku postawionym pod ścianą historii.
To moje czwarte spotkanie z twórczością Przemysława Budzińsiego – po „Szczecinowiercy”, „Kieszenie pełne ślimaków” oraz „Cisza roju. Insektorium Tom 1”. Jego styl jest rozpoznawalny: gęsty od emocji, dopracowany, świadomy. To nie jest proza „na szybko”. Trzeba jej poświęcić uwagę, ale w zamian dostaje się prawdziwą czytelniczą ucztę.
Akcja rozgrywa się na powojennym pograniczu Pomorza Zachodniego, w czasie, gdy wprowadzana jest polska administracja. Chaos, napięcie, brutalność codzienności – w takiej rzeczywistości spotykają się dawni niemieccy mieszkańcy i nowi osadnicy zza Buga. Budziński dzieli tę historię na cztery części, symbolicznie powiązane z jeźdźcami Apokalipsy: Wojną, Zarazą, Śmiercią i Głodem.
Pierwsze opowiadanie skupia się na żołnierzach niemieckich oddziałów Werwolf, którzy dopuszczają się mordów i grabieży na polskich osadnikach. Historyczny realizm jest tu bardzo surowy, ale autor przełamuje go wprowadzeniem motywu słowiańskiej wiedźmy. W drugim opowiadaniu trafiamy do obozu, gdzie niemieccy oprawcy znęcają się nad Cygankami. Trzecia część opowiada o Arturze uciekającym na Zachód przed własną przeszłością. Gdy dociera do Polic, musi w końcu zmierzyć się z losem i z samym sobą. To bardzo poruszająca historia o winie i pamięci. Ostatnie opowiadanie jest najbardziej symboliczne – opowiada o czworonogu ocalonym przed śmiercią przez tajemniczą istotę–organizm.
Jedną z największych zalet tej książki jest to, że nie ma tu prostych podziałów. Nie znajdziemy łatwego schematu: dobrzy Polacy, źli Niemcy czy Sowieci. Wszyscy są uwikłani w powojenną traumę, strach i potrzebę odwetu. Granice dobra i zła rozmywają się, a czytelnik musi sam zmierzyć się z niewygodnymi pytaniami. Jednocześnie Budziński nie odbiera swoim bohaterom człowieczeństwa – nawet w najbardziej mrocznych momentach.
W mojej ocenie „Agonia Bursztynowych Ważek” to nie jest lektura „do poduszki”. To powieść, którą się przeżywa i która zostawia po sobie niepokój – taki, który nie znika wraz z zamknięciem ostatniej strony. Przemysław Budziński po raz kolejny udowadnia, że jego proza to nie tylko literacka przyjemność, ale przede wszystkim mocne, długo rezonujące doświadczenie.