Blog, który ma na celu przedstawienie opinii, danej książki celem zachęcenia odwiedzających do jej przeczytania.
Dan Simmons, Pieśń bogini Kali, recenzja
Autor: Dan Simmons
Tytuł: Pieśń bogini Kali
Wydawnictwo: Vesper
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 290
Moja ocena 7/10
Akcja powieści przenosi czytelnika do Kalkuty lat 70. XX
wieku. To miasto przedstawione jest jako ogromne, duszne i przytłaczające
miejsce, pełne kontrastów. Z jednej strony fascynuje swoją historią, z drugiej
przeraża biedą, chorobami i codziennym cierpieniem mieszkańców. Głównym bohaterem jest Robert Luczak, Amerykanin polskiego
pochodzenia, który przyjeżdża do Kalkuty razem z żoną Amritą i małą córeczką
Wiktorią. Jako wysłannik amerykańskiego czasopisma literackiego ma zdobyć prawa
do publikacji nowego poematu słynnego indyjskiego poety – M. Dasa. Problem w
tym, że poeta od kilku lat uznawany jest za zmarłego. Poszukiwania szybko
prowadzą Luczaka w sam środek niebezpiecznej intrygi związanej z wyznawcami
krwawej bogini Kali. To moje czwarte spotkanie z twórczością Dana Simmonsa.
Wcześniej czytałem znakomity „Terror”, dość przeciętnego „Hyperiona” oraz
bardzo słabą „Abominację”. Z tego powodu do „Pieśni bogini Kali” podszedłem z
umiarkowanym optymizmem i ciekawością, jak wypadnie debiutancka powieść autora. Powieść napisana jest w formie wspomnień głównego bohatera.
Już na początku Luczak stwierdza, że po wydarzeniach, których był świadkiem,
Kalkuta powinna zostać zniszczona w atomowej pożodze. Taki wstęp od razu budzi
ciekawość i sprawia, że trudno odłożyć książkę na bok. Dan Simmons sporo miejsca poświęca opisowi miasta, jego
mieszkańców oraz lokalnej kultury. Nie unika przy tym mocnych scen i brutalnych
obrazów codzienności. Opisy biedy i przemocy potrafią być naprawdę poruszające,
a jednocześnie pokazują, jak skomplikowane jest życie w świecie zdominowanym
przez tradycję i system kastowy. Obok tego rozwija się historia rodziny Luczaków i wątek
nadprzyrodzony. Mam jednak wrażenie, że elementy grozy mogłyby być nieco
bardziej dopracowane. Brakowało mi momentami większej tajemnicy, bo część
rzeczy zostaje ujawniona zbyt szybko. Również zakończenie wydaje się trochę
zbyt długie. Mimo tych drobnych zastrzeżeń „Pieśń bogini Kali” to ciekawa
i klimatyczna powieść. Szczególnie warto docenić fakt, że jak na debiut Simmons
wykonał dużą pracę, aby wiarygodnie przedstawić realia Indii i atmosferę
Kalkuty. To książka, która potrafi wciągnąć i na długo zostawia czytelnika z
niepokojącymi obrazami w głowie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz