Autor: Magdalena Sobota
Tytuł: Żywok
Wydawnictwo: Wydawnictwo Książkowe HM
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 434
Moja ocena 1010
„Żywok” Magdaleny Soboty to powieść, którą trudno zamknąć w
jednym gatunku. Choć na pierwszy rzut oka można ją uznać za horror o potworze
zamieszkującym bieszczadzkie lasy, w rzeczywistości jest to przede wszystkim
opowieść o ludziach, ich relacjach, tajemnicach i ciężarze przeszłości.
Już od pierwszych stron miałem wrażenie, że wchodzę w
zupełnie inny świat. Zimowe góry, cichy las i spokój, który wcale nie daje
poczucia bezpieczeństwa. Raczej ma się wrażenie, że gdzieś w tle czai się coś, czego
nie chcemy spotkać. Ten klimat bardzo szybko mnie wciągnął. Z każdym kolejnym
rozdziałem coraz bardziej wchodziłem w tę historię i świat przedstawiony przez
autorkę.
Punktem wyjścia jest przyjazd młodej studentki Inki do babci
mieszkającej w niewielkiej górskiej wsi Paportynki. Dziewczyna nie ma pojęcia,
jak wiele tajemnic kryje to miejsce – ani jak wiele przemilczeń kryje sama jej
rodzina. Równolegle poznajemy Wojtka, samotnego leśnika obdarzonego niezwykłym
darem – potrafi dostrzec rzeczy, których inni nie widzą. Gdy w okolicy
zaczynają ginąć ludzie, tylko on rozumie, że w górach rozpoczęło się coś
znacznie bardziej niepokojącego niż zwykła seria tragicznych wydarzeń.
Co jednak ciekawe tytułowy Żywok wcale nie jest w tej
powieści najważniejszy. Owszem, jego obecność unosi się nad całą historią
niczym cień, ale książka Magdaleny Soboty przede wszystkim opowiada o ludziach.
O mieszkańcach Bieszczad, ich codzienności, troskach, relacjach rodzinnych i
sąsiedzkich. Tragedie i zbrodnie są tutaj raczej tłem niż głównym motorem
fabuły. Dlatego też ta powieść to dla mnie bardziej połączenie dramatu i
horroru – i to zdecydowanie w tej kolejności. Ogromnym atutem książki są jej
bohaterowie. Najbardziej zapadli mi w pamięć oczywiście Wojtek i Inka. Wojtek
to postać niezwykle interesująca – samotnik balansujący gdzieś na granicy
między intuicją a czymś, co inni mogliby nazwać szaleństwem. Jego samotność,
wewnętrzne napięcie i świadomość tego, co nadchodzi, tworzą bardzo przejmujący
portret człowieka, który widzi więcej niż powinien. Inka z kolei wnosi do
historii zupełnie inną energię. Jej relacja z matką, problemy z chłopakiem i
próba odnalezienia się w świecie, który nagle okazuje się znacznie bardziej
skomplikowany niż sądziła. Warto też wspomnieć o bohaterach drugoplanowych.
Babcia Joanna czy Karolowa nie są tylko dodatkiem do fabuły – każda z tych
postaci ma w sobie coś autentycznego i wnosi wartość do całej powieści. Bardzo
podobała mi się także wielowątkowość tej historii. Autorka porusza wiele
tematów: toksyczne relacje rodzinne, samotność prowadzącą na skraj obłędu,
stare tradycje i zabobony wciąż obecne w życiu mieszkańców górskich wsi. Do
tego dochodzi jeszcze bardzo ciekawie zarysowany kontrast między dawnymi
czasami a współczesnością.
W mojej ocenie „Żywok” stawia przede wszystkim na klimat.
Duszna atmosfera wsi, tajemnice skrywane przez mieszkańców i las, który zdaje
się patrzeć na wszystko z milczącą cierpliwością – to właśnie te elementy
budują napięcie. Tempo bywa spokojne, ale napięcie rośnie konsekwentnie, niemal
niezauważalnie. Podczas czytania bardzo mocno działały na mnie również opisy
przyrody. Bieszczadzkie lasy, góry i rozrzucone pośród nich niewielkie osady
zostały przedstawione niezwykle plastycznie. Nieraz łapałem się na tym, że
wyobrażam sobie życie w takim miejscu – ciszę, przestrzeń i bliskość natury. Z
drugiej strony szybko pojawiała się też druga myśl: brak zasięgu, Internetu i
wielu codziennych wygód byłby dla mnie, mieszczucha, prawdopodobnie nie do
przeskoczenia.
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny
Soboty, ale mam ogromną nadzieję, że nie ostatnie. Jej styl okazał się dla mnie
bardzo przystępny, a sama powieść czytało mi się znakomicie. W historię
wciągnąłem się naprawdę szybko i z dużą przyjemnością wracałem do niej każdego
dnia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz