Marcin Halski, Sołtys. Pierwsze demony, recenzja

Marcin Halski, Sołtys, recenzja

Autor: Marcin Halski
Tytuł: Sołtys. Pierwsze demony
Cykl: Sołtys (tom I)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Książkowe HM
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 282
Moja ocena: 9/10

Z twórczością Marcina Halskiego miałem już okazję spotkać się wcześniej przy takich książkach jak „Czas Zaślepionych”, „Bezdomność all inclusive” czy „Laleczki”. Wszystkie wspominam bardzo dobrze, dlatego po „Sołtysa. Pierwsze demony” sięgnąłem z dużymi oczekiwaniami. Na szczęście autor po raz kolejny nie zawiódł.
Głównym bohaterem powieści jest Krzysiek – młody chłopak marzący o ucieczce z rodzinnej wsi do wielkiego miasta. Jego plany komplikuje jednak śmierć ojca, szanowanego przez wszystkich sołtysa. Ku własnemu zaskoczeniu Krzysiek zostaje jego następcą i szybko odkrywa, że funkcja sołtysa nie ogranicza się wyłącznie do papierologii. Okazuje się bowiem, że do jego obowiązków należy także polowanie na słowiańskie demony.
Autor stworzył bardzo oryginalną historię, w której połączył fantastykę, grozę, słowiańską mitologię oraz realia polskiej wsi. Efekt wypada znakomicie. Książkę czyta się błyskawicznie dzięki lekkiemu stylowi autora, który potrafi zainteresować czytelnika, nie zasypując go zbędnymi opisami. Dużym atutem powieści są bohaterowie. Oprócz Krzyśka poznajemy między innymi księdza Zdzisława, weterynarz Zuzannę oraz miejscowego pijaczka Mietka. Każda z tych postaci wnosi coś istotnego do fabuły i skrywa własne tajemnice. Szczególnie przypadł mi do gustu Mietek – swojski superbohater à la Conan Barbarzyńca, który wielokrotnie kradnie sceny. Trudno też nie wspomnieć o kogucie psychopacie – jednej z najbardziej charakterystycznych i najbardziej absurdalnych postaci w całej książce.
Halski bardzo dobrze oddał atmosferę małej społeczności – plotki, lokalne układy i specyficzną mentalność mieszkańców. Do tego dorzucił sporą dawkę humoru – od ironii po czarny humor – dzięki czemu podczas lektury nie raz się uśmiechnąłem. Nie zabrakło również odrobiny grozy i klasycznej walki dobra ze złem, choć nie zawsze łatwo określić, kto tak naprawdę stoi po której stronie.
„Sołtys. Pierwsze demony” to lekka, wciągająca i pełna klimatu fantastyka. Oferuje ciekawą fabułę, barwnych bohaterów, słowiańskie demony, humor i szczyptę horroru. To bardzo udany początek serii, który sprawił, że z przyjemnością sięgnę po kolejne części. Jeśli lubicie fantastykę osadzoną w polskich realiach, zdecydowanie warto dać tej książce szansę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz