Marcin Halski, Sołtys. Pierwsze demony, recenzja
Z twórczością Marcina Halskiego miałem już okazję spotkać się wcześniej przy takich książkach jak „Czas Zaślepionych”, „Bezdomność all inclusive” czy „Laleczki”. Wszystkie wspominam bardzo dobrze, dlatego po „Sołtysa. Pierwsze demony” sięgnąłem z dużymi oczekiwaniami. Na szczęście autor po raz kolejny nie zawiódł.
Michał Klimaszewski, Przeklęty, recenzja
Autor: Michał KlimaszewskiTytuł: PrzeklętyWydawnictwo: Nie powiemRok wydania: 2025Liczba stron: 312Moja ocena: 7/10
Po bardzo udanym spotkaniu z „Dawcą” Michała Klimaszewskiego miałem wobec
„Przeklętego” całkiem spore oczekiwania. Debiutancka powieść autora pokazała,
że potrafi on budować atmosferę niepokoju i sprawnie prowadzić fabułę, dlatego
z ciekawością sięgnąłem po jego kolejną historię. Tym razem Klimaszewski
zabiera czytelników w świat wilkołaczej klątwy, gdzie granica pomiędzy
człowiekiem a bestią staje się coraz bardziej niewyraźna.
Mateusz Adamek jest zwyczajnym chłopakiem tuż po maturze. Pracuje,
spotyka się ze znajomymi i nie wyróżnia się niczym szczególnym. Wszystko
zmienia się podczas samotnego wyjazdu nad jezioro. Atak wilkołaka na zawsze
odmienia jego życie. Choć udaje mu się przeżyć, zostaje naznaczony przez bestię
i sam zaczyna się zmieniać. Początkowo nowe możliwości wydają się
błogosławieństwem. Nadludzka siła, wyostrzone zmysły, pewność siebie – Mateusz
staje się kimś zupełnie innym niż wcześniej. Problem w tym, że wraz z nowymi
zdolnościami budzi się w nim coś znacznie bardziej niebezpiecznego. Dzika
natura zaczyna stopniowo przejmować kontrolę nad jego życiem.
Czytając „Przeklętego”, zastanawiałem się, czy autor zaproponuje nowe
spojrzenie na motyw wilkołaka. Otrzymujemy historię dość mocno osadzoną w
klasycznym schemacie człowieka naznaczonego klątwą, który coraz bardziej
zatraca się pod wpływem drzemiącej w nim bestii. Na plus należy jednak zaliczyć
fakt, że Klimaszewski poświęca więcej uwagi psychologicznej stronie przemiany
bohatera. Interesują go nie tylko fizyczne konsekwencje ataku, ale również
zmiany zachodzące w charakterze i osobowości Mateusza. Autor pokazuje jego
próby zrozumienia własnej natury oraz walkę z instynktami, które z każdym dniem
stają się coraz silniejsze.
Powieść luźno nawiązuje również do wydarzeń znanych z „Dawcy”. Pojawia
się policjant mający za sobą problemy związane z narkotykami i to właśnie jego
wątek wzbudził moje największe zainteresowanie. Szkoda, że autor nie poświęcił
mu więcej miejsca, ponieważ był to bohater, który mógłby wnieść do historii
dodatkową głębię, a być może nawet udźwignąć rolę głównego protagonisty.
Największym atutem „Przeklętego” pozostaje jednak styl autora.
Klimaszewski pisze lekko, dynamicznie i bardzo przystępnie. Akcja rozwija się
szybko, nie ma tutaj wielu dłużyzn, a kolejne rozdziały zachęcają do dalszego
czytania.
„Przeklęty” to sprawnie napisane połączenie kryminału, thrillera i
horroru. Nie zaskakuje szczególnie fabularnie i nie wykracza daleko poza dobrze
znane schematy opowieści o wilkołakach, ale nadrabia tempem, atmosferą i
przyjemnym stylem narracji.
Po bardzo udanym spotkaniu z „Dawcą” Michała Klimaszewskiego miałem wobec
„Przeklętego” całkiem spore oczekiwania. Debiutancka powieść autora pokazała,
że potrafi on budować atmosferę niepokoju i sprawnie prowadzić fabułę, dlatego
z ciekawością sięgnąłem po jego kolejną historię. Tym razem Klimaszewski
zabiera czytelników w świat wilkołaczej klątwy, gdzie granica pomiędzy
człowiekiem a bestią staje się coraz bardziej niewyraźna.
Mateusz Adamek jest zwyczajnym chłopakiem tuż po maturze. Pracuje, spotyka się ze znajomymi i nie wyróżnia się niczym szczególnym. Wszystko zmienia się podczas samotnego wyjazdu nad jezioro. Atak wilkołaka na zawsze odmienia jego życie. Choć udaje mu się przeżyć, zostaje naznaczony przez bestię i sam zaczyna się zmieniać. Początkowo nowe możliwości wydają się błogosławieństwem. Nadludzka siła, wyostrzone zmysły, pewność siebie – Mateusz staje się kimś zupełnie innym niż wcześniej. Problem w tym, że wraz z nowymi zdolnościami budzi się w nim coś znacznie bardziej niebezpiecznego. Dzika natura zaczyna stopniowo przejmować kontrolę nad jego życiem.
Czytając „Przeklętego”, zastanawiałem się, czy autor zaproponuje nowe spojrzenie na motyw wilkołaka. Otrzymujemy historię dość mocno osadzoną w klasycznym schemacie człowieka naznaczonego klątwą, który coraz bardziej zatraca się pod wpływem drzemiącej w nim bestii. Na plus należy jednak zaliczyć fakt, że Klimaszewski poświęca więcej uwagi psychologicznej stronie przemiany bohatera. Interesują go nie tylko fizyczne konsekwencje ataku, ale również zmiany zachodzące w charakterze i osobowości Mateusza. Autor pokazuje jego próby zrozumienia własnej natury oraz walkę z instynktami, które z każdym dniem stają się coraz silniejsze.
Powieść luźno nawiązuje również do wydarzeń znanych z „Dawcy”. Pojawia się policjant mający za sobą problemy związane z narkotykami i to właśnie jego wątek wzbudził moje największe zainteresowanie. Szkoda, że autor nie poświęcił mu więcej miejsca, ponieważ był to bohater, który mógłby wnieść do historii dodatkową głębię, a być może nawet udźwignąć rolę głównego protagonisty.
Największym atutem „Przeklętego” pozostaje jednak styl autora. Klimaszewski pisze lekko, dynamicznie i bardzo przystępnie. Akcja rozwija się szybko, nie ma tutaj wielu dłużyzn, a kolejne rozdziały zachęcają do dalszego czytania.
„Przeklęty” to sprawnie napisane połączenie kryminału, thrillera i horroru. Nie zaskakuje szczególnie fabularnie i nie wykracza daleko poza dobrze znane schematy opowieści o wilkołakach, ale nadrabia tempem, atmosferą i przyjemnym stylem narracji.
Mateusz Adamek jest zwyczajnym chłopakiem tuż po maturze. Pracuje, spotyka się ze znajomymi i nie wyróżnia się niczym szczególnym. Wszystko zmienia się podczas samotnego wyjazdu nad jezioro. Atak wilkołaka na zawsze odmienia jego życie. Choć udaje mu się przeżyć, zostaje naznaczony przez bestię i sam zaczyna się zmieniać. Początkowo nowe możliwości wydają się błogosławieństwem. Nadludzka siła, wyostrzone zmysły, pewność siebie – Mateusz staje się kimś zupełnie innym niż wcześniej. Problem w tym, że wraz z nowymi zdolnościami budzi się w nim coś znacznie bardziej niebezpiecznego. Dzika natura zaczyna stopniowo przejmować kontrolę nad jego życiem.
Czytając „Przeklętego”, zastanawiałem się, czy autor zaproponuje nowe spojrzenie na motyw wilkołaka. Otrzymujemy historię dość mocno osadzoną w klasycznym schemacie człowieka naznaczonego klątwą, który coraz bardziej zatraca się pod wpływem drzemiącej w nim bestii. Na plus należy jednak zaliczyć fakt, że Klimaszewski poświęca więcej uwagi psychologicznej stronie przemiany bohatera. Interesują go nie tylko fizyczne konsekwencje ataku, ale również zmiany zachodzące w charakterze i osobowości Mateusza. Autor pokazuje jego próby zrozumienia własnej natury oraz walkę z instynktami, które z każdym dniem stają się coraz silniejsze.
Powieść luźno nawiązuje również do wydarzeń znanych z „Dawcy”. Pojawia się policjant mający za sobą problemy związane z narkotykami i to właśnie jego wątek wzbudził moje największe zainteresowanie. Szkoda, że autor nie poświęcił mu więcej miejsca, ponieważ był to bohater, który mógłby wnieść do historii dodatkową głębię, a być może nawet udźwignąć rolę głównego protagonisty.
Największym atutem „Przeklętego” pozostaje jednak styl autora. Klimaszewski pisze lekko, dynamicznie i bardzo przystępnie. Akcja rozwija się szybko, nie ma tutaj wielu dłużyzn, a kolejne rozdziały zachęcają do dalszego czytania.
„Przeklęty” to sprawnie napisane połączenie kryminału, thrillera i horroru. Nie zaskakuje szczególnie fabularnie i nie wykracza daleko poza dobrze znane schematy opowieści o wilkołakach, ale nadrabia tempem, atmosferą i przyjemnym stylem narracji.
Joanna Trzaska, Tomasz Siwiec, Piekielna Rzeźnia, recenzja
Autor: Joanna Trzaska, Tomasz SiwiecTytuł: Piekielna rzeźnia. Część 1Wydawnictwo: Horror MasakraRok wydania: 2021Liczba stron: 70Moja ocena: 8/10
„Piekielna rzeźnia. Część I” to niewielki zbiór dwóch opowiadań utrzymanych w konwencji horroru ekstremalnego. Na czytelników czekają tutaj historie autorstwa Joanny Trzaski i Tomasza Siwca, które choć różnią się tematyką i sposobem prowadzenia narracji, łączy zamiłowanie do przekraczania granic dobrego smaku oraz eksponowanie najbardziej mrocznych stron ludzkiej natury.
Pierwsze opowiadanie, „Ja, Dariusz” Joanny Trzaski, było dla mnie bardzo udanym otwarciem tomu. To debiutancki tekst autorki, który pokazuje, że ma ona pomysł na własny styl. Historia opowiada o młodym mężczyźnie, który trafia do nocnego klubu pełnego seksu, narkotyków i innych pokus. Mimo ogromnej ilości krwi i odcinanych kończyn całość podana jest w zaskakująco lekkiej, momentami wręcz humorystycznej formie. Szczególnie przypadły mi do gustu absurdalne wstawki komediowe, między innymi motyw osła i supermarketu z „Watahy”. To historia brudna, brutalna i prowokacyjna, ale jednocześnie potrafiąca bawić swoim specyficznym poczuciem humoru. Po lekturze pozostał niedosyt i chęć sięgnięcia po kolejne teksty autorki.
Drugie opowiadanie, „Mamusia” Tomasza Siwca, okazało się doświadczeniem zdecydowanie trudniejszym. Autor sięga po temat krzywdy dzieci, który regularnie pojawia się w jego twórczości. Fabuła wydaje się prosta – ktoś porywa dzieci, a lokalny policjant próbuje rozwikłać sprawę. Jednocześnie poznajemy historię kobiety, która nie potrafi pogodzić się ze śmiercią swojego jedynego dziecka i za wszelką cenę próbuje je odzyskać. Tomasz Siwiec nie oszczędza czytelnika. Przemoc wobec najmłodszych, cierpienie, rozpacz i drastyczne sceny sprawiają, że jest to tekst wywołujący bardzo silne emocje. Dla mnie był to momentami zbyt ciężki kaliber.
Cały tom wypełniony jest tym, czego miłośnicy horroru ekstremalnego oczekują od gatunku – brutalnością, seksem, kanibalizmem, okrucieństwem oraz licznymi drastycznymi opisami. Nie jest to książka dla każdego. Osoby wrażliwe na motywy przemocy wobec dzieci powinny podchodzić do niej z dużą ostrożnością. Jednocześnie fani ekstremy prawdopodobnie znajdą tutaj wszystko, czego szukają podczas lektury.
Od strony wydawniczej książka prezentuje się poprawnie, choć nie obyło się bez drobnych potknięć redakcyjnych. W trakcie czytania można natrafić na sporadyczne literówki oraz powtórzenia słów w zdaniach. Nie są to błędy, które całkowicie psują odbiór tekstu, ale warto o nich wspomnieć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
-
Tytuł: "Nawiedzona Wagina" Autor: Carlton Mellick III Wydawnictwo: Dom Horroru Ilość stron: 101 Rok Wydania: 2019 Ocena: 9/10 Cz...
-
Dziś chciałbym podzielić się z Wami moją opinią na temat książki Franciszka Piątkowskiego Powiernik . Jest to debiut literacki pisar...
-
Autor: E.Raj Tytuł: Uczeń Nekromanty, tom 1. Plaga Wydawnictwo: Novae Res Rok wydania: 2019 Ocena: 11/10 Niewielu jest autorów, po któ...
-
Tytuł: „Dzieci Starych Bogów " Autor: Agnieszka Miela Wydawnictwo: Kłobook Ilość stron: 430 Rok Wydania: 2019 Ocena: 8 /10 Witam...
-
Autor: Jarosław Dobrowolski Tytuł: Delirium Cykl: Krwiopijca Wydawnictwo: Planeta Czytelnika Rok wydania: 2022 Ilość stron: 482 Moja ocena: ...


