Co by się stało, gdyby do Układu Słonecznego zmierzał
gigantyczny międzygwiezdny obłok zdolny przesłonić Ziemię przed promieniami
Słońca? Taki punkt wyjścia proponuje „Czarna Chmura” – klasyczna powieść
science fiction, w której astronomowie odkrywają nadciągające zagrożenie dla
całej ludzkości. Świat staje w obliczu katastrofy o niewyobrażalnej skali, a
grupa wybitnych naukowców pod przewodnictwem Christophera Kingsleya próbuje
zrozumieć naturę tajemniczego obiektu. To historia, która z czasem staje się nie
tylko opowieścią o walce z kataklizmem, ale także refleksją nad miejscem
człowieka we wszechświecie. Autor powieści Fred Hoyle był nie tylko pisarzem, ale przede
wszystkim wybitnym brytyjskim astronomem i astrofizykiem, profesorem
Uniwersytetu w Cambridge oraz byłym prezesem Królewskiego Towarzystwa
Astronomicznego. Jego naukowe doświadczenie wyraźnie widać na kartach powieści,
która imponuje dbałością o szczegóły i wiarygodnością przedstawionych zjawisk. Największym atutem książki jest sam pomysł na fabułę. Wizja
ogromnej chmury odcinającej Ziemię od światła słonecznego robi ogromne
wrażenie. Spadająca temperatura, wymierająca roślinność i zwierzęta oraz
świadomość, że zapasy jedynie na krótko odsuną nieuchronny koniec, tworzą
sugestywną wizję globalnej zagłady bez użycia choćby jednej bomby atomowej. Sam
rozwój wydarzeń nie zawsze jednak dorównuje potencjałowi tej historii, a akcja
toczy się w wręcz ślimaczym tempie. Osobiście najbardziej zainteresowały mnie
fragmenty pokazujące reakcje społeczeństw na nadchodzący kryzys – zamieszki,
działania rządów, upadki rządów, renesans wszelkich religii. Autor większy
nacisk położył na społeczne konsekwencje zetknięcia się z nieznanym oraz pracę
naukowców niż na widowiskową akcję. Nie do końca przekonał mnie również główny bohater.
Christopher Kingsley jest niemal nieomylny, przekonany o własnej wyższości i
nieustannie udowadnia, że jego pomysły są najlepsze. Przez to pozostali
naukowcy często sprawiają wrażenie jedynie tła dla jego błyskotliwości. Szkoda
również, że w książce praktycznie zabrakło wyrazistych kobiecych postaci. Największą
przeszkodą w odbiorze okazała się jednak warstwa naukowa. Dialogów między
naukowcami jest bardzo dużo, a zagadnienia z fizyki, astronomii i matematyki
pojawiają się niemal na każdym kroku. Doceniam ich merytoryczną wartość, jednak
dla mnie wiele z tych fragmentów było zbyt specjalistycznych i momentami
wyraźnie psuło lekturę. Mimo tych zastrzeżeń „Czarna Chmura” pozostawiła po sobie
pozytywne wrażenie. To książka z bardzo ciekawym pomysłem, skłaniająca do
refleksji nad kruchością naszej cywilizacji i miejscem człowieka we
wszechświecie. Nie jest to jednak dynamiczne science fiction, lecz powieść
nastawiona przede wszystkim na naukowe i filozoficzne rozważania.