Franciszek M. Piątkowski, Trzej Maszkaronowie i sami (nie)swoi, recenzja

Franciszek Piątkowski, Trzej Maszkaronowie i sami (nie)swoi, recenzja


Autor: Franciszek M. Piątkowski
Tytuł: Trzej Maszkaronowie i sami (nie) swoi
Cykl: Marek Lichocki (tom V)
Wydawnictwo: Selfpublishing
Liczba stron: 156
Data wydania: 2026
Moja ocena: 10/10

Po pierwszym tomie miałem spore oczekiwania wobec kontynuacji i na szczęście Franciszek Piątkowski ich nie zawiódł. „Trzej Maszkaronowie i sami (nie) swoi” to lekka, pełna humoru opowieść, która od pierwszych stron wciąga zwariowanymi pomysłami i dobrze znanymi bohaterami. Co więcej, uważam, że druga część wypada nawet odrobinę lepiej od swojej poprzedniczki.
Wydawałoby się, że po wydarzeniach z pierwszego tomu, kiedy bohaterowie polskich legend zostali odesłani z powrotem do swoich światów, wszystko wróci do normy. Nic bardziej mylnego! Klątwa Biedy z Nędzą nadal działa, a jej skutki przybierają jeszcze większe rozmiary. Do Polski zaczynają trafiać mityczne i legendarne postacie z różnych zakątków świata. Yeti, Drakula, Robin Hood, Joker, Meduza i cała plejada innych bohaterów nagle znajdują się tam, gdzie zdecydowanie nie powinni. Zadanie odesłania ich do domu ponownie spada na barki Trzech Maszkaronów, wspieranych przez niezawodną ekipę wodników i topielicę, tworzących Specjalny Oddział Stworów.
Podobnie jak w pierwszej części, największym atutem powieści pozostaje humor. Franciszek Piątkowski doskonale wie, jak rozbawić czytelnika, a wiele scen wywoływało u mnie szczery uśmiech. Prawdziwymi gwiazdami po raz kolejny okazują się Myślomysł i Miłomysł – wodnicy o wyjątkowo małych rozumkach. Ich dialogi, absurdalne rozważania i zaskakujące pytania dosłownie kradną każdą scenę, w której się pojawiają. Za każdym razem, gdy trafiali na karty powieści, wiedziałem, że za chwilę czeka mnie kolejna porcja świetnego humoru.
Bardzo spodobało mi się również to, jak autor bawi się znanymi motywami i legendami, wrzucając kultowe postacie do zupełnie nieoczekiwanych sytuacji. Dzięki temu książka ani przez chwilę nie traci tempa. Czyta się ją błyskawicznie, bo trudno oprzeć się pokusie sprawdzenia, co jeszcze wymyśli autor.
To idealna lektura na wieczór po ciężkim dniu pracy albo po skończeniu wymagającej, emocjonalnie wyczerpującej książki. Pozwala się odprężyć, oderwać od codzienności i po prostu dobrze bawić. Jeśli szukacie lekkiej, zabawnej historii z sympatycznymi bohaterami i dużą dawką humoru, „Trzej Maszkaronowie i sami (nie) swoi” z pewnością Was nie zawiedzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz